BRNO - OSTATNIA ODSŁONA KIA CEED LOTOS CUP
Jedziemy do Czech. To u naszych południowych sąsiadów, na torze w Brnie zapadną ostatnie rozstrzygnięcia Kia Lotos Cup 2010. Znamy już Mistrza Polski - został nim w pięknym stylu Kamil Raczkowski. Kto zajmie kolejne miejsca na podium - o tym przekonamy się już w najbliższy weekend. 24 i 25 września rozegrana zostanie ostatnia, Vi runda naszego Pucharu.
Tor w Brnie znany jest naszym zawodnikom, więc pod tym względem nie będzie żadnych niespodzianek. Zaskoczyć nas może jedynie pogoda. Przez cały sezon towarzyszyło nam słońca, czasem nawet w nadmiarze. Teraz zapowiada się ściganie na mokro. Ale czy można wierzyć prognozom?
Emocji na pewno nie zabraknie. Układ w klasyfikacji po pięciu rundach jest bardzo interesujący: aż czwórka zawodników walczy o dwa miejsca na podium. Regulamin, który pozwala na odpisanie od ostatecznego rezultatu wyników najsłabszej rundy sprawia dodatkowe atrakcje. Każdy z zawodników zaliczył już bowiem jakąś mniejszą lub większą "wpadkę" i nikt nie może sobie pozwolić na popełnienie drugiego błędu. A zatem - czeka nas runda naprawdę godna finału.
- Fakt, że w Poznaniu wyłoniony został tegoroczny Mistrz nie zmniejsza atrakcyjności rundy, która zostanie rozegrana w Brnie - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Puchar to przecież nie tylko jeden zawodnik. W tym sezonie czołówka jest wyjątkowo wyrównana i cieszyć może fakt, że są w niej kierowcy, którzy przesiedli się do cee'dów po startach w Pucharze Picanto. To wskazuje, że nasze pomysły się sprawdzają, a poziom sportowy jest coraz wyższy. Jestem pewien, że walka o medale w Czechach dostarczy nam niezapomnianych wrażeń.
Największe emocje i wysiłek czekają zawodników. Kto z nich mógłby przypuszczać, że dopiero ostatnie wyścigi wyłonią medalistów. Maciej Ostoja-Chyżyński od poczętku deptał po piętach Kamilowi Raczkowskiemu. - Nie ukrywam, że nerwówka przed ostatnią rundą jest nieco większa niż przed poprzednimi. Oczywiście - przed rozpoczęciem sezonu zakładałem, że będę walczył o zwycięstwo w Pucharze, ale okazało się, że Kamil po prostu nie popełniał błędów i jeździł poza zasięgiem pozostałych zawodników. Nie pozostaje mi nic innego jak zdobyć tytuł wicemistrza kraju. Nie ma żadnych kalkulacji, a taktyka jest prosta: muszę być najepszy w piątkowej czasówce i wygrać oba wyścigi. Wtedy nie będę musiał zastanawiać się, w jakim przypadku zajmę drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Wiem, że nie będzie łatwo, ale teraz, bez Kamila sami ułożymy sobie końcową kolejność. Nie jest to kwestia szczęścia - po prostu trzeba jechać jak najlepiej. Tor w Brnie nie jest moim zdaniem łatwy, trudno się wyprzedza, są miejsca, gdzie chwila nieuwagi może kosztować bardzo wiele, są wzniesienia, które wymagają szczególnej koncentracji. Czy coś może nas zaskoczyć? Chyba tylko pogoda, może być po prostu mokro i nie bardzo wiadomo jak się ścigać na oponach, których przez cały sezon nie używaliśmy. No, ale wszyscy będą mieli te same warunki. To prawdziwy smaczek tej rundy: kto tym razem zwycięży w bezpośredniej walce, ten stanie najwyżej na podium.
Kandydatem do zwycięstwa w Czechach jest też Jakub Chmiel. - Będzie się działo... Gdyby w tej chwili podliczyć wyniki i odjąć każdemu najsłabszą rundą, zajmowałbym drugie miejsce. No, więc oczywiste jest, że chcę taki stan rzeczy zachować! Czyli, nie ma co si.ę zastanawiać i gdy tylko zapali się zielone światło nad torem, jechać na maksa. No, jest emocjonująco: wiem, że Maciek jest bardzo zmotywowany, ale i mnie nie brak energii i mobilizacji. Na pewno nie ułatwię mu zadania. Presję czujemy obaj. Bardzo bym chciał, żeby w Brnie... padało. Na mokrej nawierzchni byłem tu w czołowce, więc widać, że czuję się dobrze w deszczu. Tor znamy wszyscy - moim zdaniem jest szeroki i sprzyja odważnym. Kto wygra? Myślę, że o pudło w Brnie walczyć będzie pierwsza piątka. Kto wskoczy na podium końcowej klasyfikacji - zobaczymy. Wszystko w sporcie może się zdarzyć. Mom nadzieję jednak, że bezpośrednia walka, a nie awarie zdecydują o miejscach. Żaden z kierowców czołówki nieodpuści, nikt nie będzie przeliczał w głowie punktów, kalkulował. Walka na pewno będzie ostra, a ja na pewno nie ułatwię drogi do zwycięstwa.
O miejsce w "trójce" walczy także Michał Kijanka, ubiegłoroczny Mistrz Polski w Pucharze Picanto. - Ostatnie eliminacje wykazały, że wreszczcie coraz lepiej czuję się w cee'dzie. Tak się wszystko ułożyło, że o moim ostatecznym miejscu zdecyduje ostatnia runda - żartów nie ma, nie ma też kalkulowania: po prostu trzeba jechać na maksimum swoich możliwości, a nawet jeszcze lepiej. Sporo zależy od pogody. W Poznaniu podczas treningów było mokro, a wyścigi odbyły się już na suchej nawierzchni - nie ustawiliśmy odpowiednio samochodu. Dlatego teraz trzeba będzie zwrócić na to szczególną uwagę. Sam tor w Brnie - znam i bardzo lubię. W Picanto tutaj wygrywałem, fajnie by było powtórzyć zeszłoroczny rezultat. Będę jechał na "pełen gwizdek", nie oglądając się na błędy rywali. Nie mogę liczyć, że uratuje mnie regulamin, że odpiszę sobie Brno jako najsłabszą rundę. Zaliczyłem już swojego "klopsa"... Ale ogólnie - to bardzo dobry zapis, bo nie przekreśla niczyich szans w przypadku słabszego startu.
A zatem już w weekend poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania związane z Kia Lotos Cup 2010. Początek zmagań, pierwsza czasówka - w piątek 24 września o godzinie 12:20. Druga runda kwalifikacji tego samego dnia o 15:10. Start pierwszego wyścigu w sobotę, o godzinie 12:20 Zapraszamy.
