SZUKANIE KONI
Gościnne, słowackie Banovce przywitały zawodników piękną, słoneczna pogodą. Na starcie stanęła ponad setka samochodów. To zapowiadało wielkie emocje. Dla nas najbardziej istotny był pojedynek odwiecznych rywali – lidera Motoricus Motorsport, Mariusza Steca i Martina Kois, który po raz kolejny przyjechał swoim potwornie mocnym Focusem.
„Sobota zaczęła się trochę nerwowo, bo okazało się, że jedziemy według słowackiego regulaminu, a oni nie grzeją opon – mówi Mariusz Stec – Dobrze chociaż, że pomagała nam pogoda i mogliśmy grzać gumy na słońcu. Były prawie tak dogrzane jak w kocach. Mój plan zakładał oczywiście, że spróbuję wygrać obie rundy, ale zabrakło malutko i powtórzyła się sytuacja z zeszłego roku, gdy pierwszego dnia Martin mnie pokonał. Wieczorem zaczęło się wielkie szukanie, choć jednego dodatkowego, konia. To oczywiście żart, ale rzeczywiście serwis pod dowództwem mojego taty pracował cały wieczór, żeby w niedzielę samochód był jeszcze szybszy. Martin żartował, że na pewno chociaż jakieś małe kuce znajdziemy i w niedzielę to on będzie oglądał mój tylny zderzak. Jak w całym życiu, tu też trzeba mieć farta i wygrałem pierwszy podjazd niedzielnego treningu. Na drugim rozpadła się skrzynia biegów, ale okazało się, że Martin też miał awarię! Zachowaliśmy się więc bardzo lojalnie i obaj tego podjazdu nie ukończyliśmy. Na szczęście mam rewelacyjnych mechaników i bez problemu poradzili sobie z presją czasu. Do podjazdów wyścigowych wystartowałem w pełni sprawnym autem. No i zagrało dokładnie wszystko – samochód, szczęście i wkładka między fotelem a kierownicą J” Mariusz Stec w obu podjazdach wyścigowych okazał się najszybszy, za każdym razem poprawiając swój czas. Po 10 rundach prowadzi w klasyfikacji generalnej z dużą przewagą punktową.
Równie dobrze zaprezentował się drugi kierowca Motoricus Motorsport – Michał Sowa: „Chcę żeby wszyscy to usłyszeli – po raz pierwszy byłem naprawdę zadowolony z własnej jazdy! Choć konkurencja była dużo większa, a dla mnie dodatkową niewiadomą było jak jeździć na nienagrzanych oponach to dwukrotnie stanąłem na podium. Sobota była rewelacyjnym dniem. Wszystko grało jak należy i czułem jak poprawiam się z podjazdu na podjazd. W niedzielę miałem jeszcze większy apetyt, ale podczas drugiego podjazdu wyścigowego ukręciłem półoś. Taki sport. Na szczęście miałem sporą przewagę nad następnym kierowcą i mimo awarii utrzymałem trzecią pozycję. Bardzo udany weekend i dobre punkty do klasyfikacji Mistrzostw Polski.”
Podczas Słowackich rund team Motoricus Motorsport reprezentowali jeszcze Monika Luberadzka i Roman Baran. Świetne wyniki całej czwórki spowodowały, że ponownie objęliśmy prowadzenie w klasyfikacji sponsorskiej.
